Majóweczka



Długi weekend majowy wyszedł w tym roku kalendarzowo fantastycznie – biorąc 3 dni urlopu – mogło się spędzić 9 dni poza pracą. Ale co z tego – jak na złość pogoda nie dopisała i wszystkie plany poszły w łeb. Bo co to za frajda spędzać czas na dworze nad jeziorem – kiedy najlepiej ubrać grube kurtki i czapkę i do tego chodzić z parasolem. Zdecydowanie nie polecam… aczkolwiek na książkę bynajmniej znalazł się czas i przeczytałam dwie z czterech części sagi o Crossie Sylwii Day.

A dziś? Dziś dla odmiany pada śnieg i zastanawiam się, czy coś jeszcze ciekawego może się wydarzyć… miała być wiosna, a właściwie niedługo już lato – a tutaj opony na zimowe powinniśmy zmienić, bo dzisiejsze jeżdżenie po drogach to była masakra. Niech się cieszą wszyscy, co nie zdążyli jeszcze pozbyć się zimówek. Ja spędziłam dziś o godzinę dłużej w samochodzie, niż zazwyczaj – bo ludzie jechali prędkością spacerową… Pogoda powariowała:(