U cioci



Biedna ta moja ciotka. Ciągle w życiu ma pod górkę. Ostatnio problemy rodzinne, a teraz jeszcze będą musieli dom przebudowywać. Przebudowywać to może za duże słowo, no ale jakieś solidne prace muszą tam wykonać. A wszystko się rozchodzi o to, że ten dom ciotki to jest taki trochę jakby „wkopany” w ziemię, to znaczy okna ma ona praktycznie na poziomie gruntu. No i przez to ściany mocno ciągną wodę gruntową i w domu cały czas jest wilgoć. Ciotka ma niby taki elektryczny osuszacz powietrza, ale on nie działa na to, że na ścianach i tak robi się pleśń. Wezwała nawet kogoś ostatnio, żeby to oglądał i powiedział jej, co da się z tym zrobić. No i właśnie okazało się, że trzeba założyć jakieś izolacje wodochronne, a trochę to będzie kosztowało i pracy też będzie przy tym niemało. Ciotka musi jeszcze zrobić odpowiednie zakupy w markecie budowlanym, bo część rzeczy musi by już gotowa w momencie przyjazdu ekipy, a drugą część oni będą mieli ze sobą. Współczuję jej i mam nadzieję, że uda jej się ten problem rozwiązać, bo taka wilgoć w domu to nic przyjemnego.